Sąd Najwyższy rozważa kwestię mylności znaków towarowych w sprawie Vetements

Podsumowanie

Sąd Najwyższy rozważa, czy zagraniczne znaki towarowe powinny być oceniane na podstawie percepcji konsumentów, czy też zgodnie ze ścisłymi zasadami tłumaczenia, co ma wpływ na globalne strategie marek.

Niedawny wniosek o wydanie nakazu certiorari złożony przez Sąd Najwyższy USA w sprawie Vetements Group AG v. Stewart na nowo rozpalił debatę na temat tego, jak prawo znaków towarowych godzi różnorodność językową z percepcją konsumentów. Sednem sprawy jest doktrina odpowiedników obcojęzycznych – zasada, która pozwala Amerykańskiemu Urzędowi Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) odrzucać znaki towarowe, które są jedynie opisowe lub myląco podobne do swoich angielskich tłumaczeń.

Doktryna ta zależy od tego, czy „zwykły amerykański nabywca" przetłumaczyłby obce słowo na jego angielski odpowiednik. Na przykład francuskie określenie VEUVE ROYAL (oznaczające „Królewską Wdowę") mogłoby zostać uznane za opisowe, jeśli konsumenci kojarzą je z konkretnym produktem, nawet jeśli samo to określenie nie jest z natury opisowe. Ten standard, określony w Podręczniku Procedur Eksaminacyjnych ds. Znaków Towarowych (TMEP), wymaga, aby obce słowo miało bezpośrednie i dosłowne tłumaczenie na język angielski oraz pochodziło z powszechnego, współczesnego języka, takiego jak hiszpański, francuski lub rosyjski.

Jednakże doktryna ta nie jest absolutna. Sądy podkreślały, że zwykły konsument musi aktywnie przetłumaczyć dane określenie, aby zasada ta została uruchomiona. W sprawie Palm Bay Imps., Inc. v. Veuve Clicquot Ponsardin Maison Fondee en 1772 Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego orzekł, że francuskie określenie VEUVE ROYAL nie jest myląco podobne do THE WIDOW, ponieważ amerykańscy konsumenci raczej nie zatrzymaliby się, aby przetłumaczyć tę frazę. Podkreśla to kluczowy niuans: doktryna ma zastosowanie tylko wtedy, gdy znaczenie danego określenia jest natychmiast rozpoznawalne dla przeciętnego nabywcy.

Wypróbuj IP Defender bez ryzyka

Sprawa Vetements podważa te ramy. Wnioski o rejestrację znaku towarowego marki modowej dla terminu VETEMENTS – francuskiego słowa oznaczającego „odzież" – zostały odrzucone jako rodzajowe. USPTO argumentował, że bezpośrednie tłumaczenie tego terminu czyni go opisowym, co zostało podtrzymane przez Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego. Jednakże Vetements twierdzi, że rozpoznawalność tego terminu w świecie mody i szum medialny wokół niego dowodzą, iż konsumenci nie utożsamiają go ze słowem „odzież". Petycja marki do Sądu Najwyższego opiera się na decyzji w sprawie Booking.com, która stwierdziła, że to percepcja konsumentów – a nie sztywne reguły prawne – powinna decydować o tym, czy dany termin jest rodzajowy.

Konflikt ten uwypukla szersze napięcie w prawie znaków towarowych: jak pogodzić różnorodność językową z potrzebą zapobiegania dezorientacji konsumentów. Sądy niższej instancji stosowały tę doktrynę w sposób niespójny. Czwarty Okręg Sądowy, na przykład, przyjął podejście skoncentrowane na konsumencie, co widać w sprawie Pizzaria Uno Corp. v. Temple, gdzie włoskie słowo UNO uznano za nieopisowe w kontekście pizzerii. Z kolei Drugi Okręg Sądowy podkreślał pochodzenie terminu, orzekając, że BELLA DI CERIGNOLA (regionalne określenie oliwek) jest rodzajowe, niezależnie od zrozumienia tego terminu przez konsumentów.

TTAB (Urząd ds. Rozstrzygania Sporów dotyczących Znaków Towarowych) i Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego również zmagały się z tą niejednoznacznością. Podczas gdy TTAB stosuje się do standardu z sprawy Palm Bay, wymagając dowodów na to, że konsumenci przetłumaczyliby obce terminy, Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego czasami brał pod uwagę liczbę osób posługujących się językiem angielskim, które biegle władają danym językiem. Ta niespójność pozostawia przedsiębiorstwa w sytuacji nawigowania po mozaice różnych interpretacji, co komplikuje strategię w zakresie znaków towarowych.

Dla firm wniosek jest jasny: monitoring znaków towarowych musi uwzględniać zarówno kontekst językowy, jak i kulturowy. Termin może być jednoznaczny w miejscu swojego pochodzenia, ale nadal stwarzać ryzyko pomyłki, jeśli pokrywa się ze wspólnym słowem angielskim. Sprawa Vetements może zmienić sposób, w jaki USPTO ocenia zagraniczne znaki towarowe, potencjalnie stawiając percepcję konsumentów ponad sztywnymi testami doktrynalnymi.

Gdy Sąd Najwyższy rozważa tę sprawę, jej wynik może na nowo zdefiniować granice ochrony znaków towarowych na coraz bardziej zglobalizowanym rynku. Przedsiębiorstwa muszą zachować czujność, zapewniając, że ich znaki unikają zarówno dosłownej, jak i postrzeganej opisowości, jednocześnie respektując ewoluujący krajobraz prawny.