Niedawna decyzja Sądu Najwyższego USA o nierozpatrywaniu petycji firmy Medisafe na nowo rozpaliła dyskusję na temat standardów prawnych stosowanych przy ocenie znaków towarowych będących kolorami w rozumieniu ustawy Lanham Act. Sednem sporu jest kluczowe pytanie: czy pojedynczy kolor może stanowić znak towarowy, jeśli nie posiada odróżniającego charakteru z natury?
Medisafe próbowała zarejestrować ciemnozielony kolor jako znak towarowy dla chloroprenowych rękawic medycznych do badań. Urząd Patentów i Znaków Towarowych USA (USPTO) odrzucił wniosek, twierdząc, że kolor ten jest rodzajowy – termin w prawie znaków towarowych oznaczający określenie, które jedynie opisuje produkt lub usługę. Medisafe zakwestionowała tę decyzję, argumentując, że wykorzystanie tego koloru w branży nie jest na tyle powszechne, aby uniemożliwić jego ochronę. Rada ds. Rozpatrywania Odwołań w Sprawach Znaków Towarowych (TTAB) podtrzymała stanowisko USPTO, stosując dwuetapowy test wywodzący się z sprawy H. Marvin Ginn v. International Association of Fire Chiefs (1986).
Pierwszy etap wymaga zidentyfikowania właściwej grupy odbiorców, którą TTAB zdefiniowała jako wszystkich potencjalnych użytkowników rękawic medycznych, a nie tylko autoryzowanych dystrybutorów. Drugi etap polega na ocenie, czy kolor primarily identyfikuje kategorię produktu. W sprawie Medisafe TTAB stwierdziła, że zielony kolor jest zbyt powszechny w branży, aby mógł pełnić funkcję wskazania źródła pochodzenia. Dowody pochodzące od niezwiązanych sprzedawców oferujących zielone rękawice dodatkowo potwierdziły to ustalenie.
Wyzwanie podjęte przez Medisafe koncentruje się na przepisie 15 U.S.C. § 1064(3), który dopuszcza unieważnienie zarejestrowanych znaków, które stały się „nazwami rodzajowymi". Firma argumentuje, że Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego błędnie zinterpretował ten przepis, utożsamiając kolor z nazwą. W sprawie Sunrise Jewelry Manufacturing Corp. v. Fred S.A. (1999) Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego oddalił podobny argument, rozszerzając definicję „nazwy rodzajowej" tak, aby obejmowała wszelkie potencjalne wskazania źródła pochodzenia. Medisafe twierdzi, że taka interpretacja tworzy nierównowagę, faworyzując znaki kolorystyczne względem znaków słownych.
Poparcie udzielone przez Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego ustaleniom TTAB uwypukla napięcie między ochroną znaku towarowego a percepcją konsumentów. Podczas gdy test stosowany przez TTAB priorytetowo traktuje obiektywne dowody powszechnego używania, krytycy argumentują, że pomija on czynniki subiektywne, takie jak rozpoznawalność marki. Dla przedsiębiorstw ta niejednoznaczność stwarza ryzyko: kolor spełniający jedno kryterium może nie spełniać innego, narażając właścicieli znaków towarowych na ryzyko ich unieważnienia.
Sprawa ta podkreśla również brak jednolitości wśród federalnych sądów apelacyjnych. Podczas gdy Drugi i Trzeci Okręg orzekły, że badanie rodzajowości nie ma zastosowania do zastrzeżeń handlowych dotyczących designu produktu, podejście Sądu Apelacyjnego dla Okręgu Federalnego pozostaje kwestionowane. Ta fragmentacja komplikuje strategię w zakresie znaków towarowych, zmuszając firmy do poruszania się po mozaice różnych standardów prawnych.
Dla przedsiębiorstw konsekwencje są jasne: monitoring znaków towarowych musi być rygorystyczny. Kolor, który dziś wydaje się odróżniający, jutro może stać się rodzajowy, podważając jego ochronę prawną. Jak ilustruje sprawa Medisafe, granica między znakiem towarowym a terminem rodzajowym jest często niewyraźna, co wymaga czujności zarówno podczas rejestracji, jak i w trakcie ciągłego przestrzegania przepisów.
Odmowa interwencji ze strony Sądu Najwyższego pozostawia interpretację Sądu Apelacyjnego dla Okręgu Federalnego w mocy, jednak debata na temat znaków towarowych będących kolorami nie wykazuje oznak ustania. W miarę ewolucji standardów prawnych przedsiębiorstwa muszą balansować między innowacyjnością a koniecznością zabezpieczenia i utrzymania swoich praw własności intelektualnej.